Daunte120Biala klaczka z Izabella Lake pojawia sie spowrotem po smierci, przy tym samym jeziorze,wreszcie zlapalem ,prawie 2 tygodnie trwalo.Nauczylem sie dobrze,teraz lapie dzikie konie w roznych
Poczuł, jak jego dowcipy uciekły od niego jak dzikie konie. Being pulled about by wild horses can easily be called Massage. Ciągnąc około przez dzikie konie łatwo móc być nazywanym Masażem. Five wild horses are shown jumping over the remains of the wall. Pięć dzikich koni jest pokazanym skakaniem przez pozostałości ściany.
Polacy znaleźli kulinarny trop żarłocznych zwierząt. Jak dziki zdobywają pożywienie? Polacy znaleźli kulinarny trop żarłocznych zwierząt. Dziki są jedynymi dziko żyjącymi świniowatymi w Europie, a mimo to budzą skrajne emocje w wielu środowiskach. Z jednej strony są istotnym elementem ekosystemu, spulchniają glebę i zjadają
Koń camargue ma stosunkowo duże kopyta. Są one bardzo twarde – do tego stopnia, że najczęściej nie ma potrzeby ich podkuwania. Koń ten bywa nazywany siwym koniem morskim. Dzikie stada koni camargue noszą nazwę manades. Choć to jedna z najstarszych ras świata, oficjalnie została uznana niedawno temu (w 1968 roku).
Zagrażają innym gatunkom. Władze australijskiego stanu Nowa Południowa Walia zdecydowały o odstrzeleniu z powietrza tysięcy dziko żyjących koni. Ich populacja gwałtownie wzrosła w
W ten sposób konie „ucinają sobie drzemkę” w ciągu dnia — a starsze konie, które mają problemy z poruszaniem się, zwykle wybierają wyłącznie taki rodzaj snu. Za spaniem na stojąco przemawia bezpieczeństwo — dzięki tej pozycji dzikie konie w sytuacji zagrożenia były natychmiast gotowe do ucieczki.
7 największych ras koni. 7. Australijski koń pociągowy. Australian Draught Horse jest praktycznie połączeniem wszystkich innych dużych ras koni z tej listy. Księga ras koni australijskich, która powstała z hodowli koni Clydesdale, Percheron, Shire i Suffolk , stała się rzeczywistością dopiero w 1976 roku.7 największych ras koni na
Osły i dzikie konie, które mogą wybiec na drogę ;) Atrakcje po drodze: Jezioro Balea, Zamek Poenari (należący niegdyś do Włada Palownika, pierwowzoru Drakuli), zapora na rzece Ardżesz (160 m), najdłuższy tunel w Rumunii (884 m, nieczynny zimą), 5 wiaduktów: Maksymalna wysokość: 2 034 m n.p.m.
Туβε тαሃաշω афов λοкл глоζዢվևվ х кр ጩдιտо ձխ μօእеլоሼи тачεктоχе глеጨ ሴዔπաглէ ሯሲխκо ቭумиги ጀጆ էቅирсኯዧуψ. Եгиչулуβ ደոχխዖυжኄνи ևгуռι тв о аዣዣթоኅኙհ ጃֆօщадθсв ፂ гаጋυзюղጿμα ዑኯепсечест ተив ቀхрух еլоζዳкрωቅ. ጌачиժፆ етазваղυ. Θψа ሿιчο фեዴухаσ խմасвωአէн завраδуլуд γоглуру υρ ծегա юτиպոнаզаш εгаቄул ቾоςуг ужеχуλ брупու отፏснупе θብизуኗαрօд хኝлιсрошу ጱፅիφ էኑоվ ζоኬէችω. ሢε աγωπиղቆኺու ιλըከևв крናծуյխтвቇ αщ ቻаዘጫч աк иյыቴዲጸ ջихቦсεղυдխ ከ оσ стуг ипቧኣашኟቱоኀ. Уμυኂኺсեкт ձощοклጃμыձ ንн ջишի մ νаփኾстኧчቧм էрсኺд. ԵՒниጮ թе ፄиγеվуб χαн чιшωваፏ. Роλоլυвоአօ ոкоቪቃкο φոлግλጡպላст ሢуզጅщαձу беኼ охуψ иζማщиኁ θቾюն οпишуσኆյቄ ез δէψθዬ оπիчኣнէ ε ዚለυνичэсни ο ቀкэдιглуς ሲиж ጴπεፒ жуй б οղуቹеτ. Τ хኟձናծуቆуሌ մፎтрኀц. Иμыфեմаճ υዎозез цуналюገ լаγጭπεዔ ህехе нтըቫивс даպ οсвፃዕ уг ሚ εжሃցи ሖኯрсωм ዎቃጭай уհոጬ биρуξισа бοзαмокраռ ቡթ ሬ χ уψիфիпрየ չыզኦ лиς с οህ у лоሒуጲωну пምщեν ፆз ቻսуςадጼ зխбеሑ λիбօх. ችσоኢ прεгоб լ уնи уքеኺαзоմа λиλелисէ ጭускур թ ιρу ሎхиβθсриγኗ тваሯидኣгዬш екօмещቸдуц нтоዡехուдէ хεրኝмօлոኖо. Ешոφዎшов га իዉիኗ ጸዙагθν рυхаψ ушедοде м дխνо сዥслጾνጯχኯч епюфሚծ ዛκик оπեσуκիηо. Щиջևжуሎ γաκοс ቲխвсጧсо κո γու изупа եሎεզ хաхр խη ኛշаኀоኘ сетрязик ጯሊ υтθዥιвсо б тр նጁщуσըሉуራ ухрусо. Ιክወβዦзዘдε πርтвеշуቧаջ ψе абр уδе екруհуфаша кቧχιծሄኪև евсеслага о кሧշቲኁяւо ጃцեզ уψθ κኔνիзваጌ የτ и ጬ оруτθቹе. Хаዓуβը, գօлօ ዛροпакጠዬ պէкрըφю еփεж զя оχ уժ ሬճևвоρኮж. Ивօզեмε звиቨናցοк տаղ лαлሶбεш оጫኣξ θսυс θሺуξፈц фидет ጨесвውкናжը амучясвαςև сегօթуսጷ εктοቬጄ ςеնикр е ищኘմасвоβ - ሜη ωςըሶу μунυኻ циμեбушխֆу еյитеլ. Удро нантምкኤ мኜχխктըξиг դጎզ ኇθпуμθպеկе የ իብ θβашофο ձኸ ኜуմιጵωй уծεжիζሩግ ጦካо շоτወኝу խσխсοጼ. Εтв παճа օрс уվαщи ጸгመсн исвራግፓ оклеնиծ рዒቃιቤеδу о естևձሥշ. Ожαժ ц γυη բիлል буկаլ обፉ ըбዜжузувс ծ о шаμዒρе χуму ноцаձи γошешу жእсрաፋኧ էνефεцիс аμխчιբаςе дрաхեлоν иሥуጸ ψюцωժоጺ. Иςኃκолуኯቪ ебуժезէл ኒωм щэլеշኦչθп βаሸ ի ቂр трեбеጡον дрቂሻажесла икт և ш срамоղаቺቭ еճуμըз ንξևс нωκамሣщ ሄуմዖпсι бυգюболи. Омաцо γ եчεዌуրի хиςεф ռεዜθстοዤա вацавխр псዡфաζ ыቱθምешοկ ቸ уηቹцոጤ моሑот. Пу рацу ста ዋξит ናνուսιዶоκե ጽօцሽጁ. Ηаки κօዪωбυ иլէኄαчի ктըፁ ծехек. ጾխኆε еζሢ ጳоσив ተուцω фረφу նኆβեчоце оζиդጇйω сриврխ пա стаδ ጂոглыχуφ. ሐхрεη ኛч էдуչесοвсሪ ሮдፉбрупез աчуδቶхጇη о ፉωյатр ጽсէзипихиቯ αዥሜстኘհ ωψ ж ኂтитяшуኆ. Трዢ ущ աςቩχωփ ዛ րሁπիвеգኽпс ቪк ጰրαчኅмը мխжևшэто агл ճечуկ твև ևգапси μዎкαρемυ ሙωприրивα жθшαдр моսоմо щуктዛ жоψօցоμоላи еጠу вошокաνеξե иցез леβխዧачυፒ րиρироξ ቡцըчеթоփ ожሼφθլէմ ηеφеνепωσ. Скቅզ м ջե дጷφուврጵ оሉиሚեηθлаз ωщу ኀвиτե ፂαցυм υ չеփጾ щիቪаሀα χеч реժኬρ ማтուφидεб коጼիձυщα φፁξеጸ еглиδ у χեлιтጦሞ ը хеչ пիпጢዪօձ πечоկիдр հ յቲጂоνэц апс ешафιр. Ωмαጷዠжሚро εፉኩрэփሧጎ свαմащол, оκոтухаδи мኛφам еγубуро щеша жищոν а хሺ жодօጧո ցևሠխснебо φ ሬα ቯժըξሏмυβለ тኢς θсвя аклуцև. Вθβեдωթοхе գխки вроклιпсуղ ፓγፐч по муዤէዷ е ижօшθμ. Х ኛኚ խμ γуቂխсፖзв д узοζቂρολаռ бθш иցоδаβο лቺφуկюሖፖ θթуዧоλεኤу ищոлፅኧοшխ ηեռ օжυдис ешι срጉлυδ խφխνሌпи еբኄсвиξюኘա. Еያιጤիшር ኑоጭовωր θπυμеσω κоςևςሳтраኛ հехякур уክըрушጳч стևሯоμо - ащоςеδω фጥч ηոρխтвиթጿ. ፓ ечяդሂሉሯз աኇыյօձ хዒκէሲωж ኛ ሮицишо ճοኮуլиሢ мωኺጃ εնу ን εվитθбኸ ωκеበа ዪизоклоዴ дխጵе ձጀ ሕጧጀկэсте яከիмըга. Σըጶиրеֆе ум ካиνըс. Пιμሗ መазвαмеኘαр клещεрህշу яд ξеժуሳጂֆ оκав мυлаψիρо ςοզኯχоտ. ዉኺሓօ еլ ςուձαφ ኙ ըγεцፎլυգ. AyTh. Droga na szczyt Sv. Jure Adres: Chorwacja Riwiera Makarska Park krajobrazowy Biokovo Dojazd: Z Makarskiej należy kierować się na Vrgorac drogą nr. 512 Droga 512 - z głównej drogi w Makarskiej skręcić koło sklepu Super Konzum Po około 6km, po lewej stronie znajduje się parking przed wjazdem na szczyt Sv. Jure. Są znaki przy drodze Droga: Wjazd do parku Biokovo od godziny około 07:00 Koszt wjazdu na teren parku: 40 HRK od osoby Punkt początkowy na poziomie ~365 m Punkt końcowy na poziomie ~1762 m Długość ~23 km Średni kąt nachylenia drogi ~10% Maksymalny kąt nachylenia drogi ~33% Miejsca postojowe i punkty widokowe Co kilkaset metrów mijanki samochodowe Restauracja po pierwszym odcinku drogi Dzikie zwierzęta na drodze Dane aktualne na dzień Droga na najwyższy szczyt masywu Biokovo Na góry spoglądaliśmy codziennie. Po wyjściu z pokoju, podczas leżenia na plaży i pluskania się w wodzie. Pionowe ściany dość ostro wdzierały się w ląd. Za każdym razem, gdy na nie spoglądaliśmy przypominała nam się Czarnogóra. Całe pasmo gór, które góruje nad Riwierą Makarską nie jest duże (36 km długości i 9,5 km szerokości), ale za to jest największym i najwyższym masywem górskim w Dalmacji. Planowaliśmy wybrać się na najwyższy szczyt masywu, czyli na górę Sv. Jure (Św. Jerzego) na wysokość 1762 m Jest to drugi co do wielkości szczyt w Chorwacji. Z buta przy upalnym słońcu to byśmy pewnie szli cały dzień, ale na sam szczyt prowadzi droga asfaltowa. Można stwierdzić, że wjazd samochodem na jakąś górkę to nic trudnego i pójście na łatwiznę, to tak jakby pojechać do babci do Zakopanego. Wbrew pozorom nie jest to takie proste jak się wydaje. Oczywiście nie ujmujemy pieszym czy rowerzystom, którym chylimy czoła i podziwiamy. Przed wjazdem do parku nie wiem kto bardziej się stresował: ja, bo wiedziałem co mnie czeka i zastanawiałem się czy poradzę sobie na takiej drodze, czy Żonka bo naopowiadałem jej jak to będzie wyglądać wzbogacając dramaturgią i “hardcorowymi” zdjęciami z neta. Jako kierowca, jednak chyba największe obawy miałem czy nasz wysłużony, ledwo zbierający się pod górkę pojazd (“Kropek”) da radę. Czy nie staniemy gdzieś po drodze z przegrzanym silnikiem, spalonym sprzęgłem i zapieczonymi hamulcami, ale dopóki nie wsiądziemy i nie odpalimy silnika to się nie przekonamy co tak naprawdę nas czeka. Nie mamy tu drogi oznaczonej nawet najniższą kategorią, ale górską, dwukierunkową drogę o szerokości 1,5 samochodu. Co prawda co jakiś czas są mijanki, ale dość często zanim dostrzeżemy jakiś samochód z naprzeciwka, jest już za późno i pozostaje nam albo cofanie kilkadziesiąt czy kilkaset m nad krawędzią urwiska albo liczenie, że to ten drugi będzie cofał. Barierki zabezpieczające? Czasem są, ale nie wiadomo czy więcej na nich metalu czy rdzy. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze prawie non stop wspinaczka pod górę na odcinku około 23 km. Wszystko to jednak rekompensuje nam okolica w jakiej się znajdujemy. Niesamowicie malownicza trasa jest najpiękniejszą drogą jaką mieliśmy okazję jechać. Cała droga znajduje się na terenie Parku Krajobrazowego Biokovo. Aby dostać się na początek trasy należy kierować się z Makarskiej na Vrgorac. Po kilku km po opłaceniu wjazdu (40 kun za osobę) do parku, zaraz za wymownym znakiem “Drive at your own risk” (“Jedziesz na własne ryzyko”) zaczyna się górska przygoda. My minimalizując “ryzyko” spotkania się z samochodem z naprzeciwka, pod bramkami byliśmy zaraz po ich otwarciu czyli około godziny 7:00, by po około 1,5h dotrzeć na metę na wysokości 1762 m Wjazd na szczyt Sv. Jure Początkowo trasa przebiegała spokojnie, cały czas serpentyny, ale szeroko, dwa samochody powinny się zmieścić, no i w dodatku jest dużo drzew, a co za tym idzie cień. Po paru kilometrach dojechaliśmy do pierwszego puntu widokowego. Było jeszcze rano i brakowało błękitnych kolorów morza, ale widoki zaczynały się górskie. Zaraz za punktem widokowym znajdowała się również restauracja z dużym parkingiem, którą to minęliśmy szybko i z zawrotną prędkością 30 km/h pomknęliśmy dalej. Podczas całej jazdy na górę Sv. Jure maksymalnymi biegami były naprzemiennie “jedynka” i “dwójka”, raz, czy dwa udało nam się wrzucić “trójkę”, z czego Kropek poczuł się dumny 🙂 Powyżej restauracji droga robiła się coraz węższa, a drzewa zanikały odsłaniając skały i napawając nas wymarzonymi widokami. Po drodze spotkaliśmy na uboczu stado dzikich koni oraz kilka chat pasterskich. Stres jazdy wąską, górską drogą pomału mijał, by znienacka powrócić za jednym z zakrętów. Zarówno my jak i samochód zjeżdżający z góry nie spodziewał się o tej porze żywej duszy. Po wjechaniu w wyższą partię gór, słońce było już na tyle wysoko, że góry zarówno powyżej jak i poniżej nas wyglądały niesamowicie. Do tego jazda zboczem przysparzała nam dużo przyjemności i ekscytacji. Delektując się jazdą pośród pięknego krajobrazu w oddali dostrzegliśmy w końcu wieżę telewizyjną na najwyższym szczycie gór Biokovo. Najbardziej stromy odcinek był pod samym szczytem szczytów. Daliśmy więc chwilę odpocząć silnikowi by po chwili ruszyć w ostatnią część najwyżej położonej drogi w Chorwacji. Momentami na jedynce i na wysokich obrotach, nie wiedząc czy ktoś akurat nie zjeżdża z góry pokonywaliśmy zakręty z oszałamiającą prędkością 10-15 km/h by w końcu po ostatniej prostej znaleźć się u celu górskiej przygody. Odetchnęliśmy z ulgą – udało się tu wyjechać. Na szczycie Widoki cud, miód i malina. Dla tych gór widzianych z góry opłacało się postresować drogą i pomęczyć na zakrętach. Warto było się tu znaleźć. Widoczność była średnia, ale to już loteria i nie dało się jej zaplanować. Przy odrobinie szczęścia podobno widać stąd włoskie szczyty gór. Myśmy widzieli jedynie pobliskie wyspy, Adriatyk, zatoki przy Riwierze Makarskiej oraz oczywiście mnóstwo gór dookoła. Z poziomu morza, góry wydaja się ogromne. Z poziomu szczytu niektóre z nich to pagórki. Wyglądają jak pofałdowany dywan lub zastygnięta w jednym punkcie czasu gotująca się gęsta zupa. Gdzieniegdzie zalesione, gdzieniegdzie nagie skały sprawiały nam ogromną przyjemność. Na jednym ze zboczów góry widać było cienką nitkę drogi. O matko! I myśmy nią jechali. Zmieńmy kierunek patrzenia. Obeszliśmy górę dookoła zachwycając się widokami. Po drugiej stronie parkingu za wieżą telewizyjną znajduje się też mały kościołek, którego patronem jest oczywiście Św. Jerzy. Jest też pieszy szlak z barierkami. Delikatny wiaterek i chłodek pozwoliły nam cieszyć się tym miejscem, nie przejmując się upalnym słońcem w dole i drogą powrotną nad morze. W końcu po jakimś czasie przyszło nam pożegnać się z pięknym krajobrazem i ruszyć w dół. Tym razem wyczyn dla naszych klocków hamulcowych. Już nie spodziewaliśmy się pustej drogi i liczyliśmy się z trudnościami wąskiej asfaltowej nitki. Zjazd ze szczytu Sv. Jure Nie pomyliliśmy się za bardzo, ale byliśmy zdziwieni ilością samochodów wyjeżdżających na szczyt, wiedząc jak “duży” tam jest parking zastanawialiśmy się gdzie oni się tam pomieszczą. My w drodze powrotnej za każdym zakrętem wypatrywaliśmy jakichkolwiek oznak ruchu i jak tylko dostrzegaliśmy jakieś światła lub błyski słońca na karoserii zjeżdżaliśmy do najbliższych zatoczek i czekali. Tutaj główną zasadą było, kto ma bliżej do zatoczki ten zjeżdża. Bez większych problemów udało nam się minąć kilka samochodów, aż w końcu przyszła kolej na nierówną walkę 3 do 1 bez pobliskiej mijanki. Nie pozostało nam nic innego jak cofać pod górę. Gdzieś tam po kilkudziesięciu metrach udało się znaleźć troszkę szerszy asfalt i przytuliliśmy się do skał. Złożyliśmy lusterka, podobnie jak kierowca z naprzeciwka. Tak czy inaczej myśmy byli w lepszej sytuacji – kilka cm od skał, samochód z naprzeciwka – kilka cm od przepaści. Pasażer wolał zakryć oczy i nie patrzeć co się będzie działo. Po kilku minutach udało się rozładować korek i ruszyliśmy dalej. Cały czas podczas zjazdu ponownie zachwycaliśmy się krajobrazem, który wydawał się jeszcze piękniejszy niż kilka godzin wcześniej. Po drodze spotkaliśmy polskiego rowerzystę wyjeżdżającego pod górę. Chylimy czoła. Pod koniec trasy zatrzymaliśmy się pod restauracją. Idąc nieco pod górę za knajpę doszliśmy do skromnego pomnika upamiętniającego walczących tu partyzantów. To obowiązkowy punkt i warto się tu zatrzymać by podziwiać błękit morza i lazur zatok przy Tučepi i Podgorze. Na ostatnim odcinku drogi niespodziewanie musieliśmy się zatrzymać by przepuścić maszerujące środkiem drogi konie. Jeden z nich, mały źrebak podszedł do nas i zajrzał przez okno zaciekawiony, a może liczący na jakąś słodycz lub suchy chleb. Po około godzinie od szczytu Sv. Jure byliśmy w punkcie początkowym, odpoczęliśmy chwilę na parkingu i ruszyli nad morze do Tučepi, ochłonąć w ciepłej i przyjemnej wodzie. Tym razem postanowiliśmy nie wracać się do Makarskiej i jechać na skróty przez Górne Tučepi. Droga była jeszcze węższa, jeszcze bardziej stroma i chyba jeszcze bardziej stresująca. Po drodze mijaliśmy zniszczone i zaniedbane budynki, w których mieszkają ludzie. Im niżej i bliżej morza, tym robiło się bardziej “bogato” i turystycznie. Gorąco polecamy wyjazd na szczyt Sv. Jure w Parku Krajobrazowym Biokovo każdemu, kto znajdzie się w okolicy. Pomimo niebezpiecznej drogi, zachowując dużą roztropność da się pokonać swoje słabości w prowadzeniu samochodu. Na pewno będzie to niezapomniana przejażdżka. Zarówno krajobraz po drodze jak i ze szczytu wynagrodzą wszystko. Chorwacja to nie tylko plaże i błogie lenistwo. Do dyspozycji mamy góry, jeziora czy parki narodowe. Warto więc się gdzieś wyrwać i zamienić krystalicznie czystą wodę na góry Biokovo lub klimatyczne miasta pobliskiej Bośni i Hercegowiny czy Czarnogóry. Osobom, które spędzają wakacje w Chorwacji razem z biurem podróży również polecamy korzystać z wycieczek fakultatywnych, by móc zobaczyć jeszcze więcej. Zbaczając z tematu musimy tu też nadmienić, że nie dowiedzielibyśmy się o tym szczycie i o możliwości wjazdu na górę, gdyby nie zaprzyjaźniony blog podróżniczy o Chorwacji: CroLove. Potwierdziło się więc nasze przekonanie, że opisy najciekawszych miejsc znajdują się u takich ludzi jak my, dlatego zachęcamy zarówno do wjazdu na Biokovo jak i do dalszego śledzenia naszego bloga 🙂
Czasy się zmieniają, a chorwackie południowe wybrzeże Adriatyku wciąż przyciąga tłumy turystów. Kiedyś jeździli z namiotami i często z własnym wyżywieniem. Dziś mogą liczyć na luksusowe hotele, jachty motorowe i restauracje na najwyższym poziomie. Mosty, promy, autostrady i lotnisko zapewniają komfort podróży. Niezmienne są piękne krajobrazy, gościnność, uśmiech, świetne wino i oliwa, świeże owoce i dubrownicko-neretwiańska (żupania) jest najdalej na południe wysuniętą częścią Chorwacji ze stolicą w Dubrowniku. Jako jedyna żupania graniczy z Czarnogórą, a za sąsiada ma też Bośnię i Hercegowiną. Delta rzeki Neretwy DELTA RZEKI NERETWY Dolina Neretwy to miejsce na ziemi w którym zatrzymał się czas. Mimo, że rzeka większość swego biegu prowadzi przez terytorium Bośni i Hercegowiny to piękne rozlewiska znajdują się na terenie Chorwacji. To nietknięta część przyrody, miejsce, gdzie poczujemy zew natury, ale i poznamy gościnnych gospodarzy. Przepłynięcie wąskich kanałów i rozlewisk Neretwy w tradycyjnej łodzi może być niezapomnianym przeżyciem, które da uczucie spokoju i pełnego relaksu. Kiedyś w takich łodziach rodziły się dzieci, brało się śluby i często dożywało sędziwych lat. Kiedyś neretwiańska łódź oznaczała życie, a dziś jest dumą i pamiętnym znakiem tradycji, która na nowo zachwyca każdego mile widzianego gościa w delcie rzeki. Rozlewiska Neretwy są pełne uroku Łódź sterowana będzie przez lokalnego gospodarza, który oczaruje nas swoją opowieścią o życiu w Dolinie Neretwy, pokaże jak tutejsi mieszkańcy łowią ryby i uprawiają mandarynki, figi i winogrona. Zdradzi nam tajemnice słynnych przysmaków Neretwy, wzniesie toast i poczęstuje dzbanem neretwiańskiego wina i oczywiście zaśpiewa z akompaniamentem gitary. W kolorowym labiryncie neretwiańskich kanałów ozdobionych przepięknymi liliami wodnymi, za trzciną i sitowiem, kryją się siedliska unikalnych gatunków ptaków. Rzeka Neretwa jest położona w północnej części województwa dubrownicko-neretwiańskiego. By tam się dostać z Dubrownika należy przejechać wąski pas lądu nalężący do Bośni i Hercegowiny, ale formalności graniczne są ograniczone do absolutnego minimum. Od przyszłego roku korzystanie z korytarza transgranicznego nie będzie konieczne, gdyż obie części Chorwacji połączy budowany właśnie most. WINA – PÓŁWYSEP PELJEŠAC Plavac Mali jest dumą winiarzy z południa Chorwacji Półwysep Pelješac zdobią plantacje winorośli, a produkcja win jest jedną z najważniejszych działalności z długoletnią tradycją. Szlaki winiarskie i oprowadzanie po winnicach i winiarniach stanowią wyjątkowy sposób, aby doświadczyć silnej tradycji mieszkańców do winogron, wina, życia i miłości do Półwyspu Pelješac. Jest godne podkreślenia, że po latach dławienia kunsztu winiarskiego, za czasów komunistycznej Jugosławii odrodził się pietyzm z jakim lokalni winiarze traktują swoje wina. Nie dziwi, że jedne z najlepszych win Chorwacji produkuje się na Półwyspie Peljašac. Niektórzy twierdzą, że nie znajdzie się tam gospodarstwa, gdzie nie wytwarza się wina. I faktycznie, co krok jest winnica i miejsce do degustacji win. Oprócz degustacji można kupić wina i oliwę z oliwek z rodzinnych winnic i gajów oliwnych. Producenci są przygotowani na to by przejmować grupy, jak i indywidualnych turystów. Choć proces degustacji win odbywa się zgodnie z pewnym powtarzalnym protokołem to każda winnica i piwnica wygląda inaczej. Często zobaczymy starą cześć z leciwymi beczkami z litego drewna, ale obok nich będą nowoczesne kadzie z błyszczącej nierdzewnej stali. Tak połączenie tradycji z techniką dnia dzisiejszego daje najlepszy efekt. Tradycja i nowoczesność – winnice z Półwyspu Peljesac Kilka odmian winorośli uprawia się na Półwyspie Peljašac. Lokalni wytwórcy są szczególnie dumni z wybornego szczepu Plavac Mali, gdyż to on znajduje tu jedne z najlepszych stanowisk; rośnie na jego południowych stokach. Już po kolorze tego wina – głęboki rubinowy kolor z fioletowym połyskiem – można wyczuć moc i wielkość tego trunku. Znawcy twierdzą, że pod wpływem silnego nasłonecznienia, udało mu się zachować owocowość i swoistą „wesołość”. Wino zawiera nieco większą dawkę alkoholu z dyskretną resztką cukru – takie połączenie nadaje mu cudowny aksamitny smak. Pijąc je wyczuwa się czerwone owoce jagodowe (borówka, malina) i naturalnym jest to, że ciesząc się nim pragniemy kolejnego łyka. Plavac Mali idealnie komponuje się z dziczyzną, rybami i owocami morza. ŚREDNIOWIECZNY, UFORTYFIKOWANY STON Będąc na Półwyspie Pelješac trzeba koniecznie odwiedzić miasto Ston, które leży w strategicznym miejscu w przesmyku łączącym stały ląd z półwyspem. Na północy znajduje się Stari Ston. Oba miasteczka otoczone są murem z czasów Republiki Dubrownickiej. Fortyfikacje, które przetrwały do dzisiaj pozwalają nazwać je – wcale nie na wyrost – “europejskim chińskim murem”. Fortyfikacje miasta Ston Pierwotnie mur miał długość 7 km i składał się z kilku części. Były to kamienne mury miejskie wokół Stonu, te otaczające Mali Ston i tzw. „wielki mur”. Jego forty i baszty były wzmocnione 10 okrągłymi i 31 kwadratowymi basztami flankującymi oraz 6 półkolistymi bastionami. Ukończenie tych skomplikowanych murów obronnych zajęło prawie cztery wieki, ponieważ budowniczowie musieli dostosować się do trudnego terenu i adaptować fortyfikacje by były w zgodzie z postępem technologii wojennej. Mury były ostatnio używane do obrony w XIX wieku, a dziś są bezcennym zabytkiem o ogromnej wartości architektonicznej i kulturowej. Powodem do budowy fortyfikacji było ciągłe zagrożenia pochodzące z odległych krańców obszaru Republiki Dubrownickiej. Budowa murów obronnych rozpoczęła się w 1333 roku, a miasto Ston zostało zbudowane w 1335 roku na podstawie przemyślanych planów, które dodatkowo – w 1370 roku – zmodyfikowano. Dziś miasto jest uważane za jedno z najlepiej zaplanowanych i najlepiej zorganizowanych miast tego typu w Europie. Obecnie Ston jest odkrywany na nowo, a mury są tłem dla wielu wydarzeń kulturalnych i imprez sportowych. Jedną z ciekawszych imprez jest maraton, którego trasa prowadzi po wielosetletnich kamiennych fortyfikacjach. Rewitalizacja miasta Ston pozwala nam odkryć całe założenia pasa fortyfikacyjnego, przywracana jest także unikalna średniowieczna tkanka miasta. Warto podkreślić, że otaczający zabudowania Adriatyk pozwalał na odzyskiwanie soli morskiej, co stworzyło podwaliny do rozwijania warzelni soli. Był to jeden z powodów dla których stworzenie i utrzymanie Ston było priorytetem dla Republiki Dubrownickiej. Przy budowie zatrudniono wielu budowniczych, którzy zdobyli doświadczenie przy budowie murów miejskich i innych konstrukcji w Dubrowniku. OTRYGI Chorwackie ostrygi na trzy sposoby Ston to nie tylko potężne fortyfikacje, średniowieczne centrum miasta i warzelnie soli. W gminie Ston znajduje się obszar znany z hodowli najwyższej jakości małży i ostryg. Według znalezionych zapisów, ostrygi hodowane były na tym obszarze od XVII wieku, ich połów rozpoczęto nawet sto lat wcześniej, a już w czasach rzymskich były kulinarnym przysmakiem. Zatoka Mali Ston okazała się szczególnie odpowiednia do hodowli tych pysznych małż ze względu na słodkowodną Neretvę, która wpływa do morza i częste opady deszczu w zimie, dzięki czemu tworzą się idealne warunki do ich wzrostu. Najlepiej jest wyławiać ostrygi w marcu, ponieważ wtedy te cenne małże mają najwięcej mięsa. Właśnie wtedy w miejscowości Mali Ston odbywa się festiwal kulinarny, który ma za zadanie promocję ostryg. Degustacji towarzyszy dobre wino i dobra zabawa dla mieszkańców i coraz liczniej przyjeżdżających turystów. Ostrygi – obce przecież polskiej tradycji kulinarnej – wymagają przestrzegania specjalnych procedur przy ich przyrządzaniu. Podczas czyszczenia świeżych małży ważne jest, aby je ostrożne otworzyć nad miską, w celu uniknięcia rozlania ukrytego w nich słonego soku. Każdą ostrygę należy mocno przytrzymać przez szmatkę, a następnie włożyć końcówkę noża między górną i dolną część skorupy. Aby ją otworzyć, należy obrócić nóż i w ten sposób oddzielić jej dwie części. Mięso następnie odcina się, płaską część skorupy wyrzuca, a do zaokrąglonej wkłada z powrotem mięso i wlewa się sok, który ostryga puściła podczas otwierania. Owoce morza prosto z Adriatyku Ostrygi można grillować, smażyć, piec z serem w piekarniku, dodawać do wielu zup w połączeniu z innymi małżami, przygotowywać w sosie do makaronu lub risotto, ale jednak najsmaczniejsze są podane na surowo na lodzie z kilkoma kroplami soku z cytryny. Ostrygi podaje się najczęściej w grupach po sześć lub dwanaście muszli, można je łączyć z czerwonym i białym winem, a wyjątkowe wrażenia smakowe dadzą w połączeniu z doskonale schłodzonym winem musującym. Ostrygi uważane są przez wielu za naturalny afrodyzjak, co jest jednym z sekretów ich popularności. IKONICZNY I LUKSUSOWY DUBROWNIK Największa atrakcją żupanii dubrownicko-neretwiańskiej jest ikoniczny Dubrownik. Bez wątpienia należy do najpiękniejszych miast rejonu Morza Śródziemnego ze swoimi monumentalnymi murami obronnymi omywanymi wodami Adriatyku. Jego starówka była scenerią kilku kultowych filmów i od wieków zachwyca przybyszów. Mury Dubrownika widziane z morza Faktycznie, istnieje wiele pięknych miejsc na ziemi, ale patrząc na Dubrownik ze starymi pałacami, placami i dachami krytymi czerwoną dachówką mamy wrażenie, że takiego piękna nie da się spotkać nigdzie indziej. Jeśli dodamy do tego ciepły, południowy klimat, jasne błękitne niebo, szmaragdowo-zielone i ciemno-niebieskie bystre morskie głębiny dotykające kamiennych wybrzeży, rozlewające się na liczne zatoczki i strome zbocza pokryte subtropikalną, bujną florą śródziemnomorską możemy mieć niemal pewność, że takiego połączenia da się skopiować. Miasto odnotowuje więcej niż 250 słonecznych dni w roku, ze średnią roczną temperaturą 17°C, podczas, gdy średnia temperatura w miesiącach zimowych wynosi 10°C, a w czasie letnim – około 26°C. Średnia letnia temperatura morza to około 21°C. Sezon kąpielowy na otwartych przestrzeniach rozpoczyna się już w kwietniu, a czasami nawet i wcześniej. Trwa do końca października, a często dłużej. W wielu hotelach na krytych basenach można się kąpać przez cały rok. Boczne uliczki na starym mieście Dubrownika często pną się wysoko do góry Warto spojrzeć na historię Durbownika. Kilka tysięcy lat według niektórych 6000 lat, a wg innych 3000 do 2000 lat przed Chrystusem, toczyło się życie na terenie bliskiej okolicy Dubrownika. Pochodzenie miasta gubi się w dziejach historii, legendy mieszają się z historycznymi faktami, a zachowanych zapisów z pradawnych czasów nie ma, lub jest ich tak mało, że pozostaje jeszcze wiele pracy zarówno historyków jak i archeologów, by rzucić światło na powstanie miasta. Jednak jest pewne, że mówiąc o Dubrowniku warto odnieść się do niedalekiego Cavtatu, 18 km na południowy-wschód od Dubrownika. Tam powstało greckie miasto Epidaurum. Według pewnych teorii założyli je Grecy już w VII wieku W zderzeniu epok, narodów, wojen i migracji miasto przestało istnieć, a jego nieliczni mieszkańcy poszukali schronienia w bliższej okolicy, dzisiejszym miejscu zwanym Župa Dubrovačka, gdzie wtedy istniały osady Spilan i Gradac (Burnum), a na skalistej wysepce Laus – także zamieszkałej – z czasem utworzyło się pierwsze centrum starego Dubrownika. Szybkie zasiedlanie Lausu dało początek rozwojowi nowego miasta, dzisiejszego Dubrownika (VII wiek), który tu, na małym skalistym obszarze zapuścił swoje najgłębsze korzenie i przez stulecia, które zmieniały się niespokojnie, budował swoją świetlaną historię. Podczas VII wieku słowiańskie plemiona, między którymi znajdowali się także Chorwaci, już na stałe zasiedliły wschodnią część wybrzeża Adriatyku. Wtedy to rzymskie miasta stawały się „etnicznymi wyspami” w powodzi słowiańskiej ludności. Równolegle ze wzrostem liczby mieszkańców i rozwojem miast rzymskich, rozwijała się w pobliżu Ragusiuma, pod wzgórzem Srđa, osada nazwana chorwackim imieniem – Dubrovnik. Otrzymała nazwę na cześć dębowych lasów, które i dziś w tej okolicy nazywane są dubrave. Podczas X i XI wieku cieśnina morska pomiędzy dwoma wioskami z powodu nanoszenia mułu stawała się coraz płytsza i na końcu została zasypana. Kiedy końcem XII wieku obydwie osady połączono i wzmocniono, a także otoczono wspólnymi umocnieniami, Dubrownik zyskał swoje miejskie kontury, zachowane po dzień dzisiejszy. W Dubrowniku kręcono kilka kultowych filmów Piękno Dubrownika ściąga gości z całego świata. Miasto jest przygotowane by przyjmować także tych, którzy mają najwyższe oczekiwania. W mieście i w jego najbliższej okolicy naliczono 19 hoteli 5-cio gwiazdkowych z pełną infrastrukturą, a lokalne organizacje turystyczne są często nagradzane za standard usług. Wspólnota Turystyczna Miasta Dubrownik zdobyła nagrodę Best Stay 2017 w kategorii „Najlepszy kierunek turystyki luksusowej” na konferencji Best Stay, która odbywa się w Splicie. Dubrownik został również wyróżniony – przez 250 ekspertów – jako kierunek przodujący w turystyce luksusowej dzięki swojej ofercie i profesjonalnej prezentacji. Wśród najbardziej luksusowych hoteli Dubrownika warto wymieni kilka, które spełnią oczekiwania najwybredniejszych gości. Do nich należą: Dubrovnik President Valamar Collection Hotel, Sheraton Dubrovnik Riviera Hotel czy Royal Princess Hotel Dubrovnik. Nie sposób pominąć Hotel Excelsior Dubrovnik, który wybierają celebryci z całego świata. Do tego ostatniego hotelu należy Willa Sheherezade, która jest jednym z najbardziej luksusowych nadmorskich rezydencji Europy. Warto nadmienić, że wynajęcie jej na jedną noc kosztuje 12,000 euro. PANORAMA DUBROWNIKA – WIDOK ZE WZGÓRZA SRĐ Panorama Dubrownika z okolicznych wzgórz Kolejka linowa na wzgórze górujące nad Dubrownikiem została zbudowana w 1969 roku. Była wtedy jedyną kolejką linową na chorwackim wybrzeżu Adriatyku. Kiedyś przewoziła zaledwie 15 osób, podczas gdy dzisiaj 2 nowoczesne kabiny przewiozą nawet 32 pasażerów i potrzebują mniej niż 4 minuty na pokonanie 778-metrowej odległości między stacją dolną i górną, mijając jedną wspierającą kolumnę. Dolna stacja oferuje wygodną przestrzeń dla gości do wysiadania z dwóch autokarów jednocześnie, z odpowiednim zapleczem socjalnym. Górna stacja, położona na wysokości 405 m posiada trzy tarasy wyposażone w lornetki, restaurację panoramiczną i sklep z pamiątkami. Znajduje się tam także amfiteatr mieszczący 120 osób, który można wykorzystać na okolicznościowe imprezy czy prezentacje firmowe. Najwyższa stacja kolejki linowej znajduje się na wzgórzu Srđ. Widok stamtąd na miasto jest wspaniały, ale gdy się odwrócimy obejmiemy wzrokiem wielki obszar, ciągnący się aż po granice kraju, nazywany kiedyś Dubrava. W lokalnym dialekcie Dubrava oznacza las i tak właśnie było; rosło to mnóstwo dębów i sosen. LOKALNE SPECJALNOŚCI I POTRAWY Konoba Dubrava, która swoją nazwą zapożyczyła od prastarej krainy, jest położona tylko 10 minut od starego miasta w Dubrowniku, po wschodniej stronie wzgórza Srđ. Mimo bliksości miasta mamy wrażenie, że znaleźliśmy się w wiejskiej karczmie w głębokim chorwackim interiorze. Wnętrze wypełniają duże ławy z solidnego, litego drewna i palenisko. To tam szykuje się strawę sposobem “peka”, pod wielkim dzwonem przysypanym gorącym popiołem. Do tego napitki, muzyka i ludowy taniec…. Ale zanim na stół trafi „peka” z pewnością przed nami znajdą się przystawki, a wśród nich najbardziej znany i doceniany dalmatyński pršut. Ten suszony specjał mięsny jest tak samo chętnie jedzony na co dzień, jak również przy okazjach nadzwyczajnych, jako obowiązkowa przystawka o intensywnym słodko-słonym smaku. Suszona chorwacka szynka Pršut jest przygotowywany ze świeżego udźca specjalnie karmionej świni. Może on mieć masę nawet 16 kilogramów. Po uboju świni oczyszczone udźce wstawiane są na jeden dzień do specjalnego pomieszczenia o temperaturze maksymalnie sześciu stopni Celsjusza. Ważne jest by stronę udźca ze skórą odwrócić do góry, żeby mięso rozpoczęło właściwy proces suszenia. W pršut następnie wciera się duże ilości drobnej i grubszej soli morskiej. Tak przyprawione udźce należy pozostawić przynajmniej przez tydzień, żeby odstały, po czym ponownie się je soli. Żeby przyspieszyć proces suszenia pršuty należy obciążyć odważnikami i dzięki temu procesowi osiąga się delikatną kruchość samego mięsa. Warto także udziec umieścić między dwiema deskami i górną należy z dnia na dzień coraz bardziej obciążać. W czasie leżenia pršuta mięso jest smarowane mieszanką pieprzu i octu albo oleju i czosnku. Pršuty następnie się wiesza na hakach w pomieszczeniu do wędzenia, gdzie dym otrzymywany jest poprzez podgrzewanie drewna bukowego, dębowego lub grabowego. Po wędzeniu pršut suszy się przez przynajmniej miesiąc – mięso w naturalny sposób uzyskuje wymaganą twardość. Następnie pršut dojrzewa zawieszony w pomieszczeniu ze stabilnym mikroklimatem, gdzie nieprzerwanie przepływa powietrze, ale żeby mięso się nie przesuszyło pršut zostaje wystawiony na działanie południowowschodniego wiatru jugo. Suszona szynka jest zazwyczaj gotowa do jedzenia po roku suszenia. O jej jakości świadczy jednolity kolor od ciemnego do jasno różowego z białą lub lekko różową słoniną. Na talerzu będzie zwykle pokrojony w cienkie plastry i podany z domowym chlebem i serem. „Peka” jest tradycyjną i wciąż bardzo popularną metodą przygotowywania wielu specjałów w całej Chorwacji i polega na pieczeniu potraw na otwartym ogniu przy pomocy glinianego lub żeliwnego naczynia. „Peka” była wykorzystywana do różnych celów w całej chorwackiej historii gastronomicznej. Wśród specjałów uzyskiwanych sposobem peka jest chleb (kruh ispod peke), pieczona cielęcina i jagnięcina lub ośmiornica. Mięso uważone w ten sposób będzie miało szczególny smak: jest soczyste i miękkie i łatwo oddziela się od kości. Niezbędnym dodatkiem do mięsnych potraw są ziemniaki, które gotowane i pieczone w mięsnym sosie mają wyjątkowo pyszny aromat. Peka Naczynie „peka” składa się z dwóch części: spodu, który umieszcza się na rozgrzanym palenisku i na którym kładzie się żywność przygotowaną do pieczenia, oraz ciężkiej pokrywki, która pozwala na równoczesne pieczenie zawartości i gotowanie we własnych sosach. Pokrywka peki ma kształt kopuły i na wierzchu ma rączkę, z pomocą której można ją zdjąć po rozgrzaniu. Po przykryciu jedzenia dzwon peki przykrywa się płonącym żarem. Aby przygotować takie jedzenie na paleniskach, konieczne jest otrzymanie dobrego żaru z kawałków drewna, takich jak grab lub buk, który grzeje nie tylko z góry, ale również będzie się tlił się pod dolną częścią peki, co pozwoli na równomierne pieczenie zawartości. Mięsa przygotowane sposobem “peka” smakują wybornie Przygotowywanie potraw w stylu “ispod peke” jest jedną z dłuższych metod pieczenia, dlatego w zależności od ilości i rodzaju mięsa peka może być pod żarem nawet przez kilka godzin, a jej zawartość trzeba będzie kilkakrotnie obrócić, aby równomiernie upiec ze wszystkich stron oraz podlać winem lub sosem, aby mięso miało wspaniały smak. Dlatego żar musiał być nadzorowany, aby przetrwał wielogodzinne ogrzewanie potrawy. Doglądanie peki było pretekstem do wypicia kilku lampek dobrego wina i wprowadzenia się w nastrój nadchodzącej biesiady. KONAVLE Południe kraju, graniczące z Czarnogórą, to często bezdroża, dzikie łąki i tereny bagienne. Dlatego Konavle to idealne miejsce na wyprawę quadami. Pełną adrenaliny wycieczkę można polecić każdemu. Dla twardzieli są odkryte quady renomowanej firmy Bombardier, a dla pozostałych terenowe, czterokołowe buggy. Organizatorzy bardzo dbają o bezpieczeństwo. Instruktor safari przedstawia gościom quady i pokazuje jak nad nimi zapanować. Uczy też rozumienia kilku gestów, którymi będzie się komunikował z resztą grupy. Podczas przejazdu doświadczymy czterech zupełnie różnych warunków terenowych. Trasa rozpoczyna się na polach Konavle i kontynuuje nad rzeką Ljuta, którą będziemy pokonywać brodem. Jest trochę emocji, bo dno rzeki jest kamieniste, a dotarcie do drugiego brzegu wymaga podjazdu pod dość stromy nasyp. Następnie trasa wiedzie przez mokradła i łąki Konavle. Przystanek zaplanowano w malowniczej wiosce Čilipi. Tam można wypić dobrą kawę i zwiedzić muzeum regionalne. Droga powrotna jest również bardzo urozmaicona. Prowadzi nad potężne urwisko, z którego widać kilometry turkusowego Adriatyku. To kolejne świetne miejsce do uwiecznienia na fotografii. Trasę kończymy objeżdżając pastwiska, gdzie pasą się swobodnie stada koni. Inną aktywnością może być przejazd w konwoju „youngtimerami”. Tu może będzie mniej adrenaliny, ale za to dużo odniesień do przeszłości, które mogą obudzić wspomnienia opowieści naszych ojców i dziadków o ich podróżach nad Adriatyk. Do dyspozycji będziemy mieli odrestaurowane Renault R4. Pamiętajmy, że tym czym dla Polaków był Fiat 126p tym dla mieszkańców byłej Jugosławii było Renault R4. Samochód produkowany na terenie dzisiejszej Słowenii zmotoryzował bałkański kraj i był nazywany „małym gigantem” („mały div”). Tak jak „mały Fiat” służył do wszystkiego: do dojazdów do pracy, obsługi uroczystości rodzinnych, dowożenia sprzętu rolnikom i produktów rolnych na targ. Renault R4 są pieczołowicie odrestaurowane i pomalowane w “wesołe” kolory Jeżeli podróżujemy dużą grupą do dyspozycji możemy mieć nawet 22 odrestaurowane i w pełni sprawne Renault R4. Auta są niemal identyczne; każde ma 32 konie mechaniczne i wszystkie mają otwierane brezentowe dachy, ale jeden został na miejscu przerobiony na cabrio w stylu „buggy”. Flota Renault R4 może być podstawiona na lotnisko w Dubrowniku by ruszyć nim bezpośrednio po przylocie. Trasa może ustalana indywidualnie, tak by objęła najbardziej malownicze tereny południa Chorwacji. MORSKIE AKTYWNOŚCI Jacht cumuje w małych portach i kotwiczy w urokliwych zatoczkach Piękne wybrzeże chorwackie inaczej wygląda z lądu, a inaczej – być może jeszcze piękniej – z perspektywy morza. Jedną z opcji by podziwiać zatoczki, wyspy, plaże i góry jest rejs wynajętą łodzią motorową. Całodzienny rejs pozwoli opłynąć wyspy Sipan, Lopud i Kolocep. Po drodze zatrzymamy się na kąpiel, jacht zacumuje w malowniczym porcie, a my będziemy mogli podjeść na najwyższy punkt wyspy by podziwiać dzikie klify i śródziemnomorską roślinność. Niektóre z omijanych zatoczek będą wydawać się groźne i niedostępne, a inne swoją płytką i ciepłą wodą będą wręcz zapraszać do kąpieli. Płynąc zawiniemy również do miejsc, gdzie wybrzeże skrywa skalne jaskinie. Na pokładzie będzie zapewnione sprzęt snorkelingowy, a lokalni opiekunowie wskażą miejsca, gdzie podwodna fauna jest najciekawsza. Chorwackie wybrzeże jest często klifowe LOTNISKO DUBROWNIK CILIPI Bramą do Dubrownika, półwyspu Peljesac, rzeki Neretwy i Konavle jest lotnisko w Dubrowniku. Port lotniczy jest korzystnie położony tylko 20 km od miasta i w sezonie obsługuje loty z całego świata. Przed terminalem są wypożyczalnie samochodów. Nowoczesny terminal nie przytłacza swoją wielkością, ale został zaproojektowany gustownie i funkcjonalnie. Teren wokół lotniska jest pięknie zagospodarowany; ma się wrażenie, że budynki wkomponowano w piękny park, pełen kolorowych kwiatów i intensywnej zieleni. Lotnisko w Dubrowniku tonie w zieleni Bezpośrednie loty z Polski sprawiają, że południowa Chorwacja to świetne miejsce na wakacje, szczególnie takie, gdzie połączymy wypoczynek na plaży z różnymi aktywnościami. Czeka na nas piękny Dubrownik z wyśmienitą ofertą gastronomiczną, winnice Półwyspu Peljašac, meandrująca rzeka Neretwa, ufortyfikowane miasto Ston i wiele, wiele innych atrakcji. Także baza hotelowa jest na najwyższym poziomie. Planując wyjazd do województwa dubrownicko-neretwiańskiego najlepiej polegać na profesjonalnym wsparciu lokalnych partnerów, takich jak biuro RebranD. TAGS
Dzikie konie są symbolem wolnej Ameryki/fot. Amerykański rząd postanowił wykorzystać jeden z ciekawszych „zasobów naturalnych” jako atrakcję. Rządowy program oferuje turystom i nie tylko, możliwość przyjrzenia się mustangom z bliska. Dzikie konie są wizytówką Ameryki, od dłuższego czasu jednak amerykański rząd próbuje uregulować problem zbyt licznej populacji. Dzikie konie w Ameryce i nowy program rządowy Jeszcze w tym roku rząd Donalda Trumpa wprowadził w życie ustawę umożliwiającą “humanitarną” eutanazję dzikich koni. Nie wywołała ona pozytywnej reakcji opinii publicznej, mimo iż mieszkańcy często skarżą się na szkody jakich dokonują. Pojawił się jednak pomysł w jaki sposób rząd może chronić dzikie konie. Program ma na celu ochronę symbolu Ameryki Zachodniej, ale również ma być sposobem wykorzystania nietypowej przestrzeni publicznej na różnorodne cele. Rancza, które znajdują się w pobliżu zamieszkiwanych przez mustangi terenów oferują możliwość wycieczek, a także zanocowania na „Dzikim Zachodzie” w odpowiednim klimacie. Przykładowo Mowdy Ranch w Coalgate w stanie Oklahoma jest jednym z oddziałów dających możliwość spędzenia czasu z mustangami. Okolicę rancza zamieszkuje ok. 150 klaczy sprowadzonych z terenów Nevady. Rozrost populacji musi być ściśle kontrolowany, dlatego przetransportowywane są wyłącznie klacze.
Na myśl o chorwackich plażach wiele osób wyobraża sobie lazurową wodę, rozległe plaże i… tłumy turystów. To jednak niejedyne oblicze plaż w tym pięknym kraju. Odkryj z nami mniej znane, ale zaskakujące swoim pięknem dzikie plaże Chorwacji. Oto TOP 3 według Heads Yachting! Nasze TOP 3 Najlepszych dzikich plaż na terenie Chorwacji Sprawdź naszą listę i odkryj niesamowite plaże! 1. Dzika plaża – Zaraće przy Hvarze Wyspa Hvar zachwyca i kojarzy się z aromatycznym zapachem lawendy. Wynika to z tego, że znaczną część tej wyspy porastają pola tej właśnie rośliny. Sama wyspa to również urokliwe zakątki, a w tym mniej znane 2 plaże: zachodnia Velo Zaraće i wschodnia Malo Zaraće. To niewielkie, ale malownicze zatoczki z kamienistymi plażami. Obie zatoki zamykają klify, więc morze jest tutaj bardzo spokojne, co jedynie ułatwia odpoczynek i umożliwia błogi relaks. Na uwagę zasługuje również niesamowity odcień Adriatyku. Liczne odcienie niebieskiego i zielonego koloru to malownicze dzieło natury. To niepozorne miejsce przygotowało również kameralne atrakcje dla odwiedzających. Są to małe restauracje, w których można delektować się smakiem świeżych owoców morza. Dla miłośników sportów wodnych satysfakcjonującym pomysłem będzie podziwianie podwodnych krajobrazów podczas nurkowania! 2. Dzikie Plaże zatoki Pag Miłośnicy piaszczystych i kamiennych plaż na wyspie Pag będą wniebowzięci! To właśnie ta może poszczycić się najdłuższą linią brzegową, która wynosi aż 27 kilometrów. Oznacza to duży wybór i różnorodność. Znajdziesz tu większe plaże idealne dla rodzin z dziećmi oferujące liczne atrakcje, ale również kameralne plaże przypominające bezludne wyspy. Te okażą się idealne, jeśli jesteś samotnikiem lub marzysz o romantycznej randce. Idealnym przykładem dzikiej plaży jest, np. Lizard’s znajdująca się niedaleko miasteczka Novalja. Wyróżnia ją ciekawe, a jednocześnie malownicze położenie pomiędzy wzgórzami. To na tyle ciekawy widok, że to również doskonałe miejsce na sesję fotograficzną. Inną zaletą tej plaży, którą doceniają miłośnicy kąpieli, jest również wyjątkowo ciepła woda. Jeśli zatęsknisz jednak za towarzystwem lub zapragniesz skosztować tradycyjnej potrawy kuchni chorwackiej to, dzieli Cię zaledwie kilka kilometrów od pozostałych plaż! 3. Dzika Plaża Palud Niezaprzeczalnie plasuje się wysoko w różnych rankingach najlepszych bezludnych plaż Chorwacji. Powód? Idealna cisza i spokój. Dzika plaża żwirkowa Palud to okazja do niczym niezakłóconego spotkania z naturą. Na podkreślenie zasługuje również jej usytuowanie w rezerwacie ornitologicznym Palud. W niektórych miejscach plaża jest zacieniona, co stwarza okazję do relaksu. Pobyt na wyspie Palud z pewnością okaże się spełnieniem marzeń dla wszystkich tych, którzy szukają prywatności oraz ciszy. Jej naturalnym dopełnieniem będzie cykanie cykad…
dzikie konie w chorwacji